piątek, 13 maja 2016

"Fairy Tail. Tom 1", Hiro Mashima - recenzja mangi

Ogon wróżki, czyli „Fairy Tail” oczami laika



Od japońskiej premiery pierwszych przygód Lucy i Natsu minęło niemal dziesięć lat. W tym czasie manga doczekała się serialu telewizyjnego i filmu pełnometrażowego, ale nigdy polskiego papierowego wydania. Teraz, nakładem wydawnictwa Studio JG, dzieło Hiro Mashimy możemy przeczytać w naszym ojczystym języku.

Magowie kontra magia

Fabuła mangi jest bardzo prosta. Tytułowe fairy tail (z angielskiego „ogon wróżki”) to bardzo popularna gildia magów. Pragnie do niej dołączyć Lucy, młoda czarodziejka władająca magią Gwiezdnych Duchów. Dziewczyna wie, że jest to bardzo trudne, ale wyrusza do krainy Fiore, by spełnić marzenie. Przez przypadek na swojej drodze spotyka Natsu Dragneela i jego towarzysza, kota Happy’ego. Okazuje się, że lekkomyślny i potrafiący ziać ogniem chłopak należy do wymarzonej przez Lucy gildii. Po różnych perypetiach Natsu oferuje jej członkostwo w organizacji, a Lucy z radością korzysta z tej propozycji. I tak zaczyna się ich wspólna przygoda.

Magia, smoki i latające koty

Fairy Tail to manga z gatunku shōnen, przeznaczona dla chłopców. Głównym bohaterem jest Natsu, Salamander. Niefrasobliwy mag traktuje członków Fairy Tail jak rodzinę, jednak jego głównym zadaniem jest odnalezienie przybranego ojca – smoka Igneela, który go wychował i nauczył władać magią Smoczych Zabójców.

Z kolei Lucy traktuje magię i swoje zadania nieco bardziej poważnie, przez co między obojgiem bohaterów często dochodzi do zabawnych sytuacji. Sporą dozę humoru wprowadza kot Happy, któremu od czasu do czasu na plecach pojawiają się skrzydła, a także (nie mniej oryginalni) pozostali członkowie osławionej gildii – między innymi jej mistrz, Makarov (mający bardzo luźny stosunek do zasad stworzonych przez czarodziejów), Elfman (postawny mag mający obsesję na punkcie siły fizycznej i bycia „męskim”) czy Cana Alberona (żłopiąca wino z ogromnej beczki, którą trzyma w rękach). Tak więc zabawnych scen jest sporo, chociaż muszę przyznać, że niektóre operują dość topornym i ordynarnym humorem, który nie każdemu przypadnie do gustu.

Charakterystyczną cechą serii są liczne zapożyczenia z języka angielskiego (począwszy od tytułu). Dla mnie było to dość odświeżające, ponieważ wiele mang, które czytałam, opiera się na fascynacji Japończyków kulturą niemiecką. Na tym tle wykorzystanie angielszczyzny wydaje się bardzo oryginalnym pomysłem.

Rysunki Hiro Mashimy nie odbiegają standardem od tego, do czego przyzwyczaili swych czytelników inni autorzy mang shōnen. Nie chcę się na ten temat zbytnio wymądrzać, ponieważ ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, ale dla mnie – jako laika – kreska Mashimy przypomina nieco styl Kubo czy Arakawy. Jednak wspomniałam wcześniej, że w tej materii nie jestem żadnym specjalistą.

Tylko dla chłopców?

Jak napomnknęłam, głównymi odbiorcami mangi mają być chłopcy i to wyraźnie widać. Pierwszy tom zawiera sporo scen walk dosłownie demolujących miasta, a sam Natsu, choć lekkomyślny, jest także wierny swojej przybranej rodzinie i oddany przyjaciołom. Jednak dziewczyny powinny też dobrze się bawić w czasie lektury, bo Lucy jest osóbką, którą zwyczajnie da się polubić, a magia, jaką włada, jest bardzo ciekawa. No i jest oczywiście słodki kociak Happy, bez którego cała historia nie miałaby takiego uroku.

Manga Fairy Tail niczym nie zaskoczy wielbicieli wersji animowanej, ale może być dla nich doskonałym uzupełnieniem i przypomnieniem całej historii. Z kolei nowi czytelnicy mają okazję wreszcie poznać jedną z najlepszych w swoim gatunku rysunkowych opowieści o przyjaźni, wytrwałości i odwadze. I oczywiście o niezrównanej, szalonej magii.

Recenzja ukazała się na portalu Bestiariusz.pl

Tytuł: Fairy Tail
Autor: Hiro Mashima
Wydawnictwo: Studio JG
Rok wydania: 2016

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze obraźliwe będą usuwane.