piątek, 5 stycznia 2018

Cosplay - czy w tym szaleństwie jest metoda?


Na początek warto wyjaśnić, czym właściwie jest cosplay. Nie będę przytaczać definicji, ani historii, bo to możecie znaleźć w każdej chwili w googlach. Krótko: jest to zabawa w przebieranie się za postać z gry, mangi czy anime lub filmu. Może być bardzo wierne, może być także wariacją na temat. Można powiedzieć, że w niektórych przypadkach bardzo przypomina to rekonstrukcję historyczną, bo odtwórstwo jest bardzo szczegółowe (łącznie z polowaniem na elementy stroju czy uzbrojenia, które wykorzystano w danym filmie).

Cosplayerów można zobaczyć na każdym konwencie. Zawsze patrzyłam na nich z pewną zazdrością, bo sama nigdy nie znalazłam w sobie dość odwagi, by sama się tym zająć. A chciałam.

Ale okazało się, że na każdego przyjdzie pora. Trzeba tylko poczekać na odpowiedni moment. I bohatera.

środa, 27 grudnia 2017

"Ostatni Jedi" - recenzja

To nie jest film, którego oczekiwaliście


Uwaga, recenzja zawiera spoilery!

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce było sobie Expanded Universe. Żyło, rozwijało się i rozrastało przez dobre czterdzieści lat we względnej harmonii. Aż pewnego dnia przyszedł zły Disney i wszystko skasował.

Rządy zła trwają do dziś. Dla wielu nastały prawdziwie mroczne czasy, bo kontrolowany przez Disneya Lucasfilm, nie zważając na ich uczucia i oczekiwania, idzie swoją ścieżką, wykorzystując niektóre pomysły zaczerpnięte (lub ukradzione, jak kto woli) z Expanded Universe. Jednak innym dał nadzieję na coś nowego, nieoczekiwanego, coś, czego wcześniej nie było. I choć Przebudzenie Mocy na to nie wskazywało, to jednak Łotr 1 pokazał, że w Disneyu tli się iskierka czegoś dobrego, ba, nawet bardzo dobrego. Ostatni Jedi był testem, który miał pokazać, czy ta iskra rozpali w widzach ogień uwielbienia dla Gwiezdnej Sagi na nowo. Ale jak to z ogniem bywa, nie da się przewidzieć jego skutków. Iskra roznieciła pożar, który podzielił fanów Gwiezdnych wojen

środa, 6 grudnia 2017

Imperium jest kobietą!


Imperium Galaktyczne, przede wszystkim filmowe Imperium, to bezsprzecznie świat mężczyzn. Oglądając Klasyczną Trylogię nie uświadczysz w imperialnych szeregach ani jednej kobiety (istnieje ewentualność, że jakaś skrywa się pod hełmem szturmowca lub pilota TIE, ale żadne źródła tego nie podają – chyba że weźmiemy pod uwagę nowy kanon, w którym wspomina się o Iden Versio siedzącej za sterami TIE w czasie, gdy Rebelianci zniszczyli Gwiazdę Śmierci). Nie ma ani jednej pani podoficer, a o kobietach zajmujące wyższe stanowiska można zapomnieć. Expanded Universe nieco naprawia ten błąd – pojawiają się m.in. admirał Daala czy Ysanne Isard, o ręce Imperatora, Marze Jade, nie wspominając.


W nowym kanonie sytuacja zmienia się diametralnie. Kobiety na równi z mężczyznami szkolą się w imperialnych akademiach, służą we flocie czy armii, płeć na ogół nie jest także przeszkodą w osiągnięciu wysokich stanowisk. W adaptacji książkowej Łotra 1 występuje pani oficer zarządzająca placówką na Eadu, w serialu Rebelianci jest minister (według najnowszej mody raczej ministra) Maketh Tua oraz gubernator Lothalu Arihnda Pryce, w komiksach Vaderowi pomaga doktor Chelli Lona Aphra. Z kolei bohaterką gry Battlefront II została Iden Versio, wspomniana wcześniej pilot i dowódca Inferno Squad (o którym to oddziale wydano powieść o tym samym tytule). Nie zapominajmy również o admirał Rae Sloane, bohaterce trylogii Koniec i początek Chucka Wendiga, która próbuje ratować Imperium po klęsce nad Endorem oraz Cienie Ree z powieści Utracone Gwiazdy, która koniec końców dowodziła imperialnym niszczycielem(choć przyznam szczerze, że zarówno o marysójkowatej bohaterce, jak i tej powieści wolałabym jednak nie pamiętać).

Dalsza część artykułu znajduje się TUTAJ

niedziela, 3 grudnia 2017

BLOG - REAKTYWACJA!

Po rocznej przerwie wreszcie dojrzałam do tego, by reaktywować bloga. Trochę mi tego pisania brakuje, chociaż nie powiem by te dwanaście miesięcy sprawiło, że całkowicie odcięłam się od pisania czegokolwiek - po prostu nieco zmienił się profil stukania w klawisze.

I tak, jak zmienił się profil mojego pisania, tak samo zmieni się profil bloga. Nadal będzie to miejsce dla geeków i wielbicieli fantastyki oraz różnego rękodzieła, jednak teraz mniej będzie recenzji, a więcej relacji z konwentów czy innych moich tekstów.

Z czego to wynika?

Moja roczna przerwa ma bezpośredni związek z moją pasją, a ściślej rzecz biorąc moją najstarszą miłością (a przynajmniej jedną z najstarszych), czyli z Gwiezdnymi wojnami. Przygasająca od jakiegoś czasu miłość do Sagi zapłonęła na nowo wraz z premierą filmu Łotr 1. Część z Was już zapewne wie, z czym to się u mnie wiąże, a jeśli ktoś nie wie, może zobaczyć poniżej:


ID 35980, czyli ja we własnej dyrektorskiej osobie.

Znów zaczęłam jeździć na konwenty, a wręcz bardziej udzielać się na nich - możecie posłuchać różnych gwiezdnowojennych prelekcji, które prowadzę wspólnie z Cathią lub samodzielnie. O Star Wars zaczęłam więcej czytać, a także pisać (o czym przekonacie się sami). Wreszcie zaczęłam spełniać swoje mniejsze lub większe marzenia i mam imperialny kostium, w którym reprezentuję na różnych imprezach legion 501. Można powiedzieć, że Rogue One diametralnie zmienił moje życie i nie będzie to ryzykowna teza ;)

Tak więc możecie spodziewać się większej ilości postów dotyczących Gwiezdnych wojen czy konwentowych relacji. Nie zabraknie zdjęć z tych imprez, ale nie zabraknie też innych wpisów dotyczących rękodzieła czy przygotowywania dodatków do mojego stroju.

Mam nadzieję, że ta zmiana przypadnie Wam do gustu.

Pierwszy bardziej konkretny wpis, już za kilka dni.


piątek, 2 grudnia 2016

"Harry Potter i Komnata Tajemnic. Edycja ilustrowana", J.K. Rowling - recenzja

Ilustrowana Komnata Tajemnic została otwarta



Gdy rok temu do księgarń trafił pierwszy tom nowego wydania Harry’ego Pottera z pięknymi ilustracjami Jima Kay’a, byłam zachwycona. Przepiękne kolorowe grafiki i portrety bohaterów, albumowe wydanie i historia Chłopca, Który Przeżył, którą można czytać wielokrotnie i nigdy się nie nudzi (przynajmniej Potteromaniakom). Czego chcieć więcej? Odpowiedź była prosta: kolejnych tak pięknie wydanych części cyklu.

niedziela, 20 listopada 2016

"Gamedec. Granica rzeczywistości", Marcin Sergiusz Przybyłek - recenzja

Menu gracza


W karcie dań szanującej się restauracji znajdują się potrawy, z których każdy gość wybierze coś dla siebie. Jednak tylko najlepsze lokale serwują dania wykwintne, stworzone nie tylko z oryginalnych składników, ale także tych zwyczajnych, codziennych. I tylko od umiejętności szefa kuchni zależy, czy z łatwo dostępnych produktów powstanie danie przeciętne, czy jednak takie, które sprawi, że goście wrócą do lokalu, by zjeść tu po raz kolejny.

Gamedec. Granica rzeczywistości jest dla mnie takim menu najlepszego szefa kuchni.

sobota, 22 października 2016

"Na srebrnych skrzydłach. Hayden War. tom 1", Evan Currie - recenzja

Gdzie diabeł nie może…



… tam babę pośle. Nie wiem, czy Evan Currie zna to stare ludowe porzekadło, ale ono najlepiej opisuje fabułę pierwszego tomu cyklu Hayden War.