Na początek muszę wyjaśnić dość długą przerwę w działaniu bloga. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie (a wkrótce zamierzam wynagrodzić Wam długie czekanie na kolejny wpis), ale ostatnie tygodnie w moim życiu to pasmo wielu wydarzeń - od tych negatywnych zaczynając (tydzień w szpitalu z moim synkiem) po pozytywne (remont w pokoju dzieci - tak, mimo bałaganu jest to pozytyw), które zajmują dużo czasu. Nie znaczy to jednak, że blog powoli odchodzi w zapomnienie - co to to nie! Już niedługo zaleję Was nową falą recenzji książkowych (bo tych mi się nazbierało) oraz zdjęciami moich wyrobów. Od nich właśnie zacznę.
Jak już wcześniej pisałam w kilku notakach, ostatnio zakochałam się w pracy z gliną. Uwielbiam ten surowiec, bo daje ogromne możliwości, a obserwowanie jak z nieforemnej bryły powstaje coś użytecznego i ładnego, jest satysfakcjonujące. Ostatnimi czasy większość moich prac wykonuję w glinie i na pewno niejeden wytwór Wam pokażę.
Wczoraj powstało takie coś:

Mam nadzieję, że Wasze pierwsze skojarzenie to: o, baran! Początkowo planowałam zrobić figurkę zamkniętą, ale w trakcie się rozmyśliłam - góra jest niewykończona, przez co baran może być oryginalnym pojemnikiem na jakieś drobne przedmioty lub cukierki.
Teraz baran schnie i mam nadzieję, że po wyschnięciu i wypaleniu będzie się prezentować równie dobrze, jak po ulepieniu.
Wow, moja artystyczna dusza zawsze pragnęła spróbować czegoś takiego! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
I feel only apathy