Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 grudnia 2016

"Harry Potter i Komnata Tajemnic. Edycja ilustrowana", J.K. Rowling - recenzja

Ilustrowana Komnata Tajemnic została otwarta



Gdy rok temu do księgarń trafił pierwszy tom nowego wydania Harry’ego Pottera z pięknymi ilustracjami Jima Kay’a, byłam zachwycona. Przepiękne kolorowe grafiki i portrety bohaterów, albumowe wydanie i historia Chłopca, Który Przeżył, którą można czytać wielokrotnie i nigdy się nie nudzi (przynajmniej Potteromaniakom). Czego chcieć więcej? Odpowiedź była prosta: kolejnych tak pięknie wydanych części cyklu.

czwartek, 5 listopada 2015

"Harry Potter i kamień filozoficzny. Edycja ilustrowana", J.K. Rowling - recenzja

To nie jest recenzja dla mugoli



Nie od dziś wiadomo, że seria książek o przygodach Chłopca, Który Przeżył to kura znosząca złote jaja. Siedmiotomowy cykl w samej tylko Polsce ukazał się w dwóch wydaniach: dla dzieci oraz dla dorosłych, a na całym świecie tych edycji było o wiele więcej. Dodatkowo sukces powieściowy szybko został przekuty na sukces filmowy, a to zaowocowało kolejnymi grami, gadżetami, książkami…

niedziela, 13 stycznia 2013

Czymś trzeba pisać

Dzisiaj chciałabym zaprezentować kilka moich starszych prac, które powstały z miłości do kaligrafii i piór. Być może widzieliście je już gdzieś w internecie.
Zawsze podobały mi się pióra, którymi piszą bohaterowie różnych filmów fantasy (najczęściej) i od dawna marzyłam by takie pióro mieć. Nie chciałam jednak zwykłego gęsiego pióra, które po obcięciu i napisaniu kilku zdań wyrzucę, bo nie lubię rzeczy jednorazowego użytku. Okazja by spróbować zrobić dla siebie efektowną obstalkę pojawiła się, gdy przypadkowo pływając kajakiem znalazłam łabędzie pióra.
Pierwszy problem pojawił się przy farbowaniu piór. Niestety, farby do tkanin są beznadziejne, ponieważ farbują również stosinę, a poza tym nie dają mocnego koloru. Po kilku próbach wpadłam na pomysł by pomalować pióro artystycznym pisakiem z pędzelkową końcówką. Praca żmudna, ale po wyschnięciu efekt rewelacyjny.


Kolejny problem napotkałam robiąc samą obstalkę. Środek pióra usztywniłam patyczkiem, ale gorzej było z samą końcówką. Na szczęście moja natura chomika (lub smoka zbierającego skarby - jak kto woli) przydała się. Wyjęłam kilka elementów ze starego i zepsutego wiecznego pióra, miedziany drucik do robienia biżuterii i po jakimś czasie udało mi się zrobić takie oto pióro:


Pióro sprawdza się wyśmienicie i często go używam do różnych prac.
Jedno pióro do kaligrafii to tyle co nic, więc korzystając z następnej fali "natchnienia" zrobiłam drugie pióro. Zasada tworzenia była podobna, ale tym razem eksperymentowałam z materiałami. I tak, obstalka została zrobiona z rurki trzcinowej i owinięta ozdobną sprężynką (nawet nie wiem, skąd ją mam, ale w chomiczych/smoczych skarbach nie takie rzeczy się znajduje). Oto efekt końcowy (kolor pióra jest w rzeczywistości bardziej ciemnozielony):


Trzecim piórem, jakie powstało, jest pióro, a raczej długopis dla mojej bratanicy (jest leworęczna i pisanie piórem sprawia jej wiele trudności). Tutaj największym problemem było zainstalowanie wymiennego wkładu, o czym przypomniało mi się niemal pod koniec pracy, ale się udało jakoś to rozwiązać. Moja bratanica, miłośniczka serii o Harrym Potterze, a nade wszystko wielbicielka Slytherinu (ciekawe, po kim to ma?) dostała długopis w barwach tego Domu i z maleńkim wężem, symbolem Slytherina, owiniętym wokół stosiny (przyklejanie oczu i języka zajęło mi więcej czasu niż samo zrobienie pióra,a le warto było się pomęczyć).



W kolejce na zrobienie czekają już pióra czerwone i niebieskie, ale na razie nie mam czasu by je zrobić i pomysłu, jak je zrobić. Ale na pewno nie zmarnują się i nie odejdą w zapomnienie w smoczej jamie (czy chomiczej norce - jak kto woli).

sobota, 12 stycznia 2013

Mój kalendarz ścienny

Nie jest tajemnicą, że wiele rzeczy lubię robić sama (wygląd tych rzeczy i ostateczny efekt bywa różny, ale to inna sprawa). Od dwóch lat noszę kalendarz, który powstał z pięknego notesu (w tym roku musiałam wkleić nowe kartki) i postanowiłam także sama zrobić kalendarz na ścianę. Na razie powstała tylko karta styczniowa, ponieważ zrobienie jednej strony A3 jest bardzo czasochłonne.


Każda karta miesiąca będzie w kolorach odpowiadających mniej więcej porze roku, czyli styczeń, luty i grudzień będą niebieskie z zimowymi motywami, a marzec już zielony w z motywami wiosennymi. Karta styczniowa nie jest jeszcze idealna - rysowałam ją nieco "na czuja". Wiem już, gdzie popełniłam błędy i co muszę zmienić w karcie na luty (przede wszystkim w czasie rysowania tuszem muszę dobrze spiąć włosy, bo przypadkowe machnięcie warkoczem spowodowało rozmazanie tuszu, który na siłę maskowałam rysując... drzewo).
Całość może przypominać kalendarz, który wisiał w domu Bilbo Bagginsa w filmie "Hobbit", bo stąd zaczerpnęłam pomysł. Kolejne karty będą bardziej dopracowane i postaram się o lepsze zdjęcie (awaria aparatu cyfrowego wymusiła robienie zdjęć aparatem z komórki, stąd nienajlepsza jakość tego zdjęcia). Wszak trening czyni mistrza ;)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Haftowane zakładki dla potteromaniaka

Moją wielką miłością są książki. Kocham je bezgranicznie i chętnie przygarniam następne. Z wszystkich moich "uzależnień" bibliofilstwo jest chyba największym.
Jak wiadomo w trakcie czytania książki ważna jest... zakładka. Nie lubię, gdy ktoś zagina strony w książkach (dla mnie to barbarzyństwo), nie używam jako zakładek również biletów komunikacji miejskiej, paragonów czy czegokolwiek innego oprócz zakładek. Od lat używam jednej zakładki, mam też kilka rezerwowych. Postanowiłam spróbować swoich sił w haftowaniu zakładek. Pierwszym motywem zakładkowym zostały barwy Domów z serii o Harrym Potterze.
Na pierwszy ogień poszedł mój ulubiony Slytherin.


Zakładkę wyhaftowałam w całości muliną i srebrną nicią, a całość podszyłam kawałkiem sztywnej tkaniny. Kolejne zakładki zrobiłam podobnie, z tą różnicą, że już nie używałam nici błyszczących, ponieważ strasznie się rwą. W rezultacie powstały cztery prezentowane poniżej zakładki.



Teraz obmyślam kolejne zakładkowe wzory i kolejne sposoby usztywniania tkanin (przyszywanie nie jest dobre, ponieważ zakładka jest zbyt gruba). A więc za jakiś czas pokażę kolejne zakładkowe gadżety.


niedziela, 6 stycznia 2013

Haft krzyżykowy

Od niedawna moją nową pasją stał się haft krzyżykowy. To bardzo prosty haft, którym można stworzyć naprawdę fajne rzeczy.
Uczyłam się go akurat wtedy, gdy z fascynacją oglądałam serial "Doctor Who", a więc nie dziwi fakt, że moja pierwsza praca dotyczy postaci z tego serialu (dodajmy, jednej z ulubionych postaci z serialu).


Kolejny haft był już bardziej skomplikowany, ale również inspiracją był "Doctor Who".


Pierwszy haft w przyszłości będzie elementem poszewki na poduszkę, a drugi wisi na ścianie w antyramie. Od tamtej pory powstało już kilkanaście innych haftów i będę je prezentować w kolejnych postach.


sobota, 5 stycznia 2013

Powitanie

Witam na nowo powstałym blogu. Znajdziecie na nim przede wszystkim zdjęcia moich prac i projektów. Prace są różne - od haftu po introligatorstwo, a z czasem zapewne dojdzie jeszcze sporo innych rzemiosł, bo wciąż szukam czegoś nowego. Na powitanie moja dość stara praca, a raczej ćwiczenie kaligraficzne.