Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doctor Who. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doctor Who. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 grudnia 2013

Nowe "mhroczne" wyszywanki

Dawno nie pokazywałam nowych wyszywanek, bo za bardzo nie miałam czasu ani chęci, żeby stworzyć coś nowego. Ale ostatnio udało się nadrobić zaległości i wreszcie skończyć prace, które gdzieś tam były schowane i nieukończone (zima i długie wieczory sprzyjają wyszywaniu).

Pierwszym obrazkiem, jaki dziś Wam zaprezentuję, jest Dalek w kolorze czerwonym. Prawdopodobnie powstanie z niego poduszka, tak jak poprzednio, ale to pewnie dopiero w okolicy Nowego Roku.


Druga praca to Darth Vader. Wyszywanka nie jest zbyt duża, ale wreszcie udało mi się znaleźć projekt, na którym Vader wygląda jak Vader - ciężko wyszyć jego hełm by przypominał jego samego, a nie jakąś karykaturę.


Trzecia wyszywanka to Cthulhu. Dobrych projektów haftu krzyżykowego  Mackowatego też jest jak na lekarstwo - albo są mało szczegółowe, albo infantylne. Ten poniżej spodobał mi się najbardziej. Tutaj jest wersja bez kolorów...


... A tutaj już ukończona. Prawdopodobnie ten obrazek również będzie wykorzystany na poduszkę.


A na koniec Cthulhu w wersji infantylnej. Nie do końca dobrze dobrałam kolory (macki są słabo widoczne), ale następnym razem już będę wiedziała, jakie odcienie zieleni najlepiej wykorzystać.


Tyle nowych wyszywanek. Część z nich (te małe) wykorzystam jako... ozdoby choinkowe. Będą ciekawym dodatkiem do smoczych bombek i misiów :)

sobota, 2 listopada 2013

Kalendarz ścienny - listopad

Póki co, jestem jeszcze w domu. Oczekiwanie na narodziny naszego potomka przedłużają się, a te chwile czekania wykorzystuję jak tylko się da. I udało mi się zrobić nową kartę kalendarza.

Listopadową kartę zdominowały kolorowe jesienne liście. Co prawda, w moim ogrodzie liście opadły już w październiku, no ale w końcu to dopiero teraz mamy "list-opad", więc liście są teraz bardziej na miejscu.


Dodatkowe elementy oraz cytat związane są z pięćdziesięcioleciem serialu "Doctor Who". Akurat w tym miesiącu zostanie wyemitowany jubileuszowy odcinek specjalny, stąd na kalendarzu znalazła się TARDIS i Dalek. A cytat pochodzi z serii z Dziesiątym Doktorem i traktuje - jakże by inaczej - o książkach.

Na koniec proszę Was o trzymanie za nas kciuków, żeby w szpitalu wszystko poszło gładko. A następnego posta mam nadzieję pisać już jako szczęśliwa mama :)

czwartek, 30 maja 2013

Dalek - poduszka

Ostatnio mam mało czasu na wyszywanie - ciepło się zrobiło i trzeba zająć się ogrodem, poza tym sporo czasu zajęło mi robienie i wypisywanie ślubnych zaproszeń (zachciało mi się kaligrafowania trzema kolorami atramentu) - ale chciałam Wam pokazać moją pierwszą wyszywankę, która posłużyła za obrazek do poszewki na poduszkę. Poszewkę uszyła mi moja przyszła teściowa, która robi niesamowite rzeczy z kawałków materiałów i szyje nie tylko patchworkowe poszewki, ale również kołderki.


Jak widzicie, na hafcie jest Dalek, jeden z arcywrogów Doktora Who. Kolor ramki oraz reszta tkaniny mają nawiązywać do serialu - ramka kolorem nieco przypomina barwę TARDIS, a kółka mogą kojarzyć się z planetami czy w ogóle Wszechświatem. Poduszka jest bardzo przyjemna i miękka i lubię używać jej podczas czytania książek, gdy wyleguję się na leżaku.

Jak Wam się podoba?

niedziela, 13 stycznia 2013

Czymś trzeba pisać

Dzisiaj chciałabym zaprezentować kilka moich starszych prac, które powstały z miłości do kaligrafii i piór. Być może widzieliście je już gdzieś w internecie.
Zawsze podobały mi się pióra, którymi piszą bohaterowie różnych filmów fantasy (najczęściej) i od dawna marzyłam by takie pióro mieć. Nie chciałam jednak zwykłego gęsiego pióra, które po obcięciu i napisaniu kilku zdań wyrzucę, bo nie lubię rzeczy jednorazowego użytku. Okazja by spróbować zrobić dla siebie efektowną obstalkę pojawiła się, gdy przypadkowo pływając kajakiem znalazłam łabędzie pióra.
Pierwszy problem pojawił się przy farbowaniu piór. Niestety, farby do tkanin są beznadziejne, ponieważ farbują również stosinę, a poza tym nie dają mocnego koloru. Po kilku próbach wpadłam na pomysł by pomalować pióro artystycznym pisakiem z pędzelkową końcówką. Praca żmudna, ale po wyschnięciu efekt rewelacyjny.


Kolejny problem napotkałam robiąc samą obstalkę. Środek pióra usztywniłam patyczkiem, ale gorzej było z samą końcówką. Na szczęście moja natura chomika (lub smoka zbierającego skarby - jak kto woli) przydała się. Wyjęłam kilka elementów ze starego i zepsutego wiecznego pióra, miedziany drucik do robienia biżuterii i po jakimś czasie udało mi się zrobić takie oto pióro:


Pióro sprawdza się wyśmienicie i często go używam do różnych prac.
Jedno pióro do kaligrafii to tyle co nic, więc korzystając z następnej fali "natchnienia" zrobiłam drugie pióro. Zasada tworzenia była podobna, ale tym razem eksperymentowałam z materiałami. I tak, obstalka została zrobiona z rurki trzcinowej i owinięta ozdobną sprężynką (nawet nie wiem, skąd ją mam, ale w chomiczych/smoczych skarbach nie takie rzeczy się znajduje). Oto efekt końcowy (kolor pióra jest w rzeczywistości bardziej ciemnozielony):


Trzecim piórem, jakie powstało, jest pióro, a raczej długopis dla mojej bratanicy (jest leworęczna i pisanie piórem sprawia jej wiele trudności). Tutaj największym problemem było zainstalowanie wymiennego wkładu, o czym przypomniało mi się niemal pod koniec pracy, ale się udało jakoś to rozwiązać. Moja bratanica, miłośniczka serii o Harrym Potterze, a nade wszystko wielbicielka Slytherinu (ciekawe, po kim to ma?) dostała długopis w barwach tego Domu i z maleńkim wężem, symbolem Slytherina, owiniętym wokół stosiny (przyklejanie oczu i języka zajęło mi więcej czasu niż samo zrobienie pióra,a le warto było się pomęczyć).



W kolejce na zrobienie czekają już pióra czerwone i niebieskie, ale na razie nie mam czasu by je zrobić i pomysłu, jak je zrobić. Ale na pewno nie zmarnują się i nie odejdą w zapomnienie w smoczej jamie (czy chomiczej norce - jak kto woli).

sobota, 12 stycznia 2013

Mój kalendarz ścienny

Nie jest tajemnicą, że wiele rzeczy lubię robić sama (wygląd tych rzeczy i ostateczny efekt bywa różny, ale to inna sprawa). Od dwóch lat noszę kalendarz, który powstał z pięknego notesu (w tym roku musiałam wkleić nowe kartki) i postanowiłam także sama zrobić kalendarz na ścianę. Na razie powstała tylko karta styczniowa, ponieważ zrobienie jednej strony A3 jest bardzo czasochłonne.


Każda karta miesiąca będzie w kolorach odpowiadających mniej więcej porze roku, czyli styczeń, luty i grudzień będą niebieskie z zimowymi motywami, a marzec już zielony w z motywami wiosennymi. Karta styczniowa nie jest jeszcze idealna - rysowałam ją nieco "na czuja". Wiem już, gdzie popełniłam błędy i co muszę zmienić w karcie na luty (przede wszystkim w czasie rysowania tuszem muszę dobrze spiąć włosy, bo przypadkowe machnięcie warkoczem spowodowało rozmazanie tuszu, który na siłę maskowałam rysując... drzewo).
Całość może przypominać kalendarz, który wisiał w domu Bilbo Bagginsa w filmie "Hobbit", bo stąd zaczerpnęłam pomysł. Kolejne karty będą bardziej dopracowane i postaram się o lepsze zdjęcie (awaria aparatu cyfrowego wymusiła robienie zdjęć aparatem z komórki, stąd nienajlepsza jakość tego zdjęcia). Wszak trening czyni mistrza ;)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Haftowane zakładki dla potteromaniaka

Moją wielką miłością są książki. Kocham je bezgranicznie i chętnie przygarniam następne. Z wszystkich moich "uzależnień" bibliofilstwo jest chyba największym.
Jak wiadomo w trakcie czytania książki ważna jest... zakładka. Nie lubię, gdy ktoś zagina strony w książkach (dla mnie to barbarzyństwo), nie używam jako zakładek również biletów komunikacji miejskiej, paragonów czy czegokolwiek innego oprócz zakładek. Od lat używam jednej zakładki, mam też kilka rezerwowych. Postanowiłam spróbować swoich sił w haftowaniu zakładek. Pierwszym motywem zakładkowym zostały barwy Domów z serii o Harrym Potterze.
Na pierwszy ogień poszedł mój ulubiony Slytherin.


Zakładkę wyhaftowałam w całości muliną i srebrną nicią, a całość podszyłam kawałkiem sztywnej tkaniny. Kolejne zakładki zrobiłam podobnie, z tą różnicą, że już nie używałam nici błyszczących, ponieważ strasznie się rwą. W rezultacie powstały cztery prezentowane poniżej zakładki.



Teraz obmyślam kolejne zakładkowe wzory i kolejne sposoby usztywniania tkanin (przyszywanie nie jest dobre, ponieważ zakładka jest zbyt gruba). A więc za jakiś czas pokażę kolejne zakładkowe gadżety.


niedziela, 6 stycznia 2013

Haft krzyżykowy

Od niedawna moją nową pasją stał się haft krzyżykowy. To bardzo prosty haft, którym można stworzyć naprawdę fajne rzeczy.
Uczyłam się go akurat wtedy, gdy z fascynacją oglądałam serial "Doctor Who", a więc nie dziwi fakt, że moja pierwsza praca dotyczy postaci z tego serialu (dodajmy, jednej z ulubionych postaci z serialu).


Kolejny haft był już bardziej skomplikowany, ale również inspiracją był "Doctor Who".


Pierwszy haft w przyszłości będzie elementem poszewki na poduszkę, a drugi wisi na ścianie w antyramie. Od tamtej pory powstało już kilkanaście innych haftów i będę je prezentować w kolejnych postach.


sobota, 5 stycznia 2013

Powitanie

Witam na nowo powstałym blogu. Znajdziecie na nim przede wszystkim zdjęcia moich prac i projektów. Prace są różne - od haftu po introligatorstwo, a z czasem zapewne dojdzie jeszcze sporo innych rzemiosł, bo wciąż szukam czegoś nowego. Na powitanie moja dość stara praca, a raczej ćwiczenie kaligraficzne.