Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atrament. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atrament. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 listopada 2013

Kalendarz ścienny - listopad

Póki co, jestem jeszcze w domu. Oczekiwanie na narodziny naszego potomka przedłużają się, a te chwile czekania wykorzystuję jak tylko się da. I udało mi się zrobić nową kartę kalendarza.

Listopadową kartę zdominowały kolorowe jesienne liście. Co prawda, w moim ogrodzie liście opadły już w październiku, no ale w końcu to dopiero teraz mamy "list-opad", więc liście są teraz bardziej na miejscu.


Dodatkowe elementy oraz cytat związane są z pięćdziesięcioleciem serialu "Doctor Who". Akurat w tym miesiącu zostanie wyemitowany jubileuszowy odcinek specjalny, stąd na kalendarzu znalazła się TARDIS i Dalek. A cytat pochodzi z serii z Dziesiątym Doktorem i traktuje - jakże by inaczej - o książkach.

Na koniec proszę Was o trzymanie za nas kciuków, żeby w szpitalu wszystko poszło gładko. A następnego posta mam nadzieję pisać już jako szczęśliwa mama :)

poniedziałek, 9 września 2013

Kalendarz ścienny - wrzesień

Kolejna karta kalendarza jest chyba jedną z najmniej udanych. Przyznaję, rozleniwiłam się i do tego zabrakło mi inwencji. Ostatnio robię zbyt dużo innych rzeczy i po prostu zrobiłam kalendarz jak najszybciej. Do tego ciąża daje mi się coraz bardziej we znaki i niestety niektóre prace tracą na jakości. Tak się stało z kalendarzem.

Wchodzimy już powoli w jesienne nastroje, a więc zmieniłam kolorystykę z ciepłej, żółtej i pomarańczowej, na czerwoną, bardziej kojarzącą się z tą porą roku. Tym razem dodałam delikatne motywy (brak inwencji) kojarzące mi się z wrześniem: jabłoń (tak, wiem, mało przypomina jabłoń), kilka wrzosów oraz grzyby (ech, w tym roku jeszcze na grzybobraniu nie byłam). Powinnam jeszcze wrzucić chmury i padający z nich deszcz, bo dzisiejsza pogoda rozpoczęła sezon typowo jesiennej aury.


Na kalendarzu nie mogło zabraknąć kota, tym bardziej, że w tym miesiącu mamy piątek trzynastego. A cytat pochodzi z pierwszego tomu cyklu Koło Czasu Roberta Jordana, jednej z moich ulubionych serii fantasy (choć, nie ukrywajmy, nadmiernie rozwleczonej).

Mam nadzieję, że październik przyniesie mi więcej natchnienia. A tymczasem zmykam do łóżka by zagrzebać się pod kołderką i poczytać książkę, bo aura za oknem nie zachęca do robienia czegokolwiek innego.

wtorek, 20 sierpnia 2013

"One Ring to rule them all", czyli kolejne kaligraficzno-iluminatorskie wyzwanie

Jak pisałam w ostatnim poście, przyszedł czas na bardziej wymagającą pracę. Postanowiłam wreszcie zrealizować dawny pomysł o wykaligrafowaniu najsłynniejszego wiersza z "Władcy Pierścieni", a całość ozdobić ciekawymi bordiurami. Praca zajęła mi trzy dni (no, nie całe oczywiście), ale warto było, bo efekt jest naprawdę świetny.

Pracę rozpoczęłam od zrobienia szkicu wstępnego ołówkiem na podzielonej już kartce (papier A4 o gramaturze 200 - biały i bardzo gładki). Musiałam sprawdzić, czy wszystko ładnie się komponuje i ile tekstu zmieści się w jednej linijce. Szkic wstępny wyglądał tak:


Drugi etap to rysowanie bordiur. Postanowiłam, że z lewej strony ozdobię pracę drzewem (kojarzącym się z elfami), a z prawej będzie groźnie wyglądająca wieża Saurona, Barad-Dur. Oba rysunki mają na celu podkreślenie wymowy wiersza - z jednej strony Pierścienie elfów, które wykorzystywały je do tworzenia piękna i czynienia dobra, z drugiej - złowrogi Pierścień Jedyny mający władzę nad pozostałymi i niszczący.


Kolejny etap to poprawianie konturów. Do kaligrafii użyłam atramentu kaligraficznego (jest gęstszy niż zwykły i świetnie się rozprowadza), a resztę pociągnęłam tuszem akrylowym (bardzo dobrze się rozprowadza).


Po wyschnięciu konturów mogłam zacząć wymazywać linie pomocnicze i wypełniać rysunki. Literę "T" pokryłam szlagmetalem, natomiast resztę wypełniłam tuszami akrylowymi (bardzo ładnie rozprowadzają się za pomocą pędzelków). Twierdza Barad-Dur pomalowana jest mieszanką czarnego i srebrnego tuszu, co dało niezły efekt.


Na koniec domalowałam listki do drzewa (każdy listek jest złoty) i oko Saurona (wbrew pozorom sprawiło mi chyba najwięcej trudności). Całość wygląda naprawdę ładnie.


Teraz muszę tylko dobrać odpowiednią ramkę i powiesić pracę w bibliotece :)

sobota, 3 sierpnia 2013

Kalendarz ścienny - sierpień

W tym miesiącu udało mi się dość szybko zrobić nową kartę kalendarza. W końcu poszłam po rozum do głowy i wcześniej przygotowałam szablon karty - pozostało tylko uzupełnić go jakimś motywem przewodnim i dopisać sentencję.
Sierpień to jeszcze wakacje, czas urlopów, a także trwająca już fala upałów. A więc nie powinno dziwić, że wybrałam wodę. Mamy łódki, łowienie ryb, fale... Ale to także czas przygotowywania przetworów, stąd słoiki, ogórki i inne warzywa.


Sierpniowa sentencja jest wyjątkowo długa i wpisuje się w wypoczynkowy nastrój miesiąca. Pochodzi ona z przezabawnej książki "Trzech panów w łódce nie licząc psa" Jeroma K. Jeroma, pełnej anegdot i angielskiego humoru. Polecam ją wszystkim miłośnikom wszelakich rzecznych spływów, a także wielbicielom absurdalnego poczucia humoru.

Na deser dorzucam zdjęcie mojego tymczasowego warsztatu (niestety, musi on zniknąć, bo to stół w jadalni). Od kilku dni jestem dumną posiadaczką kilku nowych atramentów i tuszy oraz zestawu do iluminatorstwa i teraz obmyślam nowe projekty, które chciałabym wykonać, najlepiej łączące kaligrafię z iluminatorstwem właśnie. Pomysłów mam wiele i problem w tym, że nie wiem, od którego zacząć. Ale na pewno wkrótce pochwalę się nowymi dziełami.