Jak wiecie, od jakiegoś czasu zajmuję się fotografią figurkową oraz robieniem dioram do figurek w skali 1/12. Moja aktywność kryje się pod terminem Project Stardust i mam z niej naprawdę wiele satysfakcji. Dlatego postanowiłam pójść o krok dalej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 22 października 2020
niedziela, 1 grudnia 2013
Kalendarz ścienny - grudzień
To już ostatnia karta tegorocznego kalendarza. Jakimś cudem udało mi się dzisiaj wygospodarować czas by ją zrobić (między kolejnymi drzemkami i karmieniami Basi).
Grudzień to przede wszystkim Boże Narodzenie, stąd kolorowe bombki. Ale dla mnie grudzień to także premiera drugiej części filmu "Hobbit" - "Pustkowia Smauga" (i choćby film miał kiepskie recenzje, to pewnie i tak pójdę do kina). Dlatego też na dole strony cytat z książki oraz moja mała wariacja na temat Samotnej Góry i okolicy.
W przyszłym roku również zamierzam robić własnoręcznie kalendarz, ale chyba w nieco innej formule, a na pewno na mniejszych kartach. Jaki on jednak będzie - sama jeszcze nie wiem.
sobota, 2 listopada 2013
Kalendarz ścienny - listopad
Póki co, jestem jeszcze w domu. Oczekiwanie na narodziny naszego potomka przedłużają się, a te chwile czekania wykorzystuję jak tylko się da. I udało mi się zrobić nową kartę kalendarza.
Listopadową kartę zdominowały kolorowe jesienne liście. Co prawda, w moim ogrodzie liście opadły już w październiku, no ale w końcu to dopiero teraz mamy "list-opad", więc liście są teraz bardziej na miejscu.
Dodatkowe elementy oraz cytat związane są z pięćdziesięcioleciem serialu "Doctor Who". Akurat w tym miesiącu zostanie wyemitowany jubileuszowy odcinek specjalny, stąd na kalendarzu znalazła się TARDIS i Dalek. A cytat pochodzi z serii z Dziesiątym Doktorem i traktuje - jakże by inaczej - o książkach.
Na koniec proszę Was o trzymanie za nas kciuków, żeby w szpitalu wszystko poszło gładko. A następnego posta mam nadzieję pisać już jako szczęśliwa mama :)
piątek, 25 października 2013
Kalendarz ścienny - październik
Z przykrością muszę stwierdzić, że październikowa karta kalendarza to niewypał. Owszem, powstała, ale jako prosta karta, bez zdobień. Dlaczego tak się stało? Cóż, efektem "ubocznym" bycia w ciąży w moim przypadku są opuchnięte palce dłoni oraz częste ich skurcze i mrowienie. Bardzo utrudnia mi to pisanie piórem czy rysowanie, a bardziej zaawansowane prace wymagające skupienia się na detalach, wręcz czyni niemożliwymi. Dlatego nie będzie w tym miesiącu zdjęcia kalendarza. Mam nadzieję, że po porodzie wszelkie tego typu niedogodności ustąpią i będę mogła wrócić do kaligrafii, bo mam kilka ciekawych pomysłów.
A na osłodę jedno z najbardziej milusich i słodkich zdjęć naszego małego killera - Kitki. Łobuz ma już na swoim koncie jedną mysz, samca pleszki (prawie dwa, ale na szczęście jednego udało się wyrwać żywcem z jej łapek i odleciał o własnych siłach), kilkanaście wróbli (już straciłam rachubę) i nieprzebrane ilości motyli oraz ważek. Szkoda, że nie poluje na muchy i pająki...
poniedziałek, 9 września 2013
Kalendarz ścienny - wrzesień
Kolejna karta kalendarza jest chyba jedną z najmniej udanych. Przyznaję, rozleniwiłam się i do tego zabrakło mi inwencji. Ostatnio robię zbyt dużo innych rzeczy i po prostu zrobiłam kalendarz jak najszybciej. Do tego ciąża daje mi się coraz bardziej we znaki i niestety niektóre prace tracą na jakości. Tak się stało z kalendarzem.
Wchodzimy już powoli w jesienne nastroje, a więc zmieniłam kolorystykę z ciepłej, żółtej i pomarańczowej, na czerwoną, bardziej kojarzącą się z tą porą roku. Tym razem dodałam delikatne motywy (brak inwencji) kojarzące mi się z wrześniem: jabłoń (tak, wiem, mało przypomina jabłoń), kilka wrzosów oraz grzyby (ech, w tym roku jeszcze na grzybobraniu nie byłam). Powinnam jeszcze wrzucić chmury i padający z nich deszcz, bo dzisiejsza pogoda rozpoczęła sezon typowo jesiennej aury.
Na kalendarzu nie mogło zabraknąć kota, tym bardziej, że w tym miesiącu mamy piątek trzynastego. A cytat pochodzi z pierwszego tomu cyklu Koło Czasu Roberta Jordana, jednej z moich ulubionych serii fantasy (choć, nie ukrywajmy, nadmiernie rozwleczonej).
Mam nadzieję, że październik przyniesie mi więcej natchnienia. A tymczasem zmykam do łóżka by zagrzebać się pod kołderką i poczytać książkę, bo aura za oknem nie zachęca do robienia czegokolwiek innego.
sobota, 3 sierpnia 2013
Kalendarz ścienny - sierpień
W tym miesiącu udało mi się dość szybko zrobić nową kartę kalendarza. W końcu poszłam po rozum do głowy i wcześniej przygotowałam szablon karty - pozostało tylko uzupełnić go jakimś motywem przewodnim i dopisać sentencję.
Sierpień to jeszcze wakacje, czas urlopów, a także trwająca już fala upałów. A więc nie powinno dziwić, że wybrałam wodę. Mamy łódki, łowienie ryb, fale... Ale to także czas przygotowywania przetworów, stąd słoiki, ogórki i inne warzywa.
Sierpniowa sentencja jest wyjątkowo długa i wpisuje się w wypoczynkowy nastrój miesiąca. Pochodzi ona z przezabawnej książki "Trzech panów w łódce nie licząc psa" Jeroma K. Jeroma, pełnej anegdot i angielskiego humoru. Polecam ją wszystkim miłośnikom wszelakich rzecznych spływów, a także wielbicielom absurdalnego poczucia humoru.
Na deser dorzucam zdjęcie mojego tymczasowego warsztatu (niestety, musi on zniknąć, bo to stół w jadalni). Od kilku dni jestem dumną posiadaczką kilku nowych atramentów i tuszy oraz zestawu do iluminatorstwa i teraz obmyślam nowe projekty, które chciałabym wykonać, najlepiej łączące kaligrafię z iluminatorstwem właśnie. Pomysłów mam wiele i problem w tym, że nie wiem, od którego zacząć. Ale na pewno wkrótce pochwalę się nowymi dziełami.
piątek, 5 lipca 2013
Kalendarz ścienny - lipiec
Po tygodniu wreszcie znalazłam czas na zrobienie nowej karty kalendarza. Ostatnio coraz trudniej skupić mi się na tyle by zająć się czymś przez co najmniej godzinę. To chyba przez ciążę, bo chociaż przechodzę ją bardzo dobrze, to jednak szybko się męczę i dekoncentruję. Ale staram się przemóc zmęczenie i lenistwo i coś robić.
Posiadanie kota nie sprzyja powolnej pracy i rysowaniu. Kitka ciągle chciała dodawać coś od siebie do mojej karty, stąd różne kleksy, które potem musiałam zamieniać na coś innego. Wreszcie z czarnego kleksa powstał kot i to chyba udobruchało mojego futrzaka, bo dała mi spokój i poszła na parapet. Mogłam skończyć rysowanie w spokoju.
Motywem przewodnim - jakże by inaczej - jest lato. Ale tegoroczne lato jest zmienne, a więc mamy i słońce i burze. Jest też leżaczek, na którym w słoneczną pogodę można poczytać książkę i filiżanka kawy, nieodzowna o poranku. Leżak jest moim tegorocznym odkryciem - uwielbiam na nim leżeć w ogrodzie pod drzewami, czytać lub... drzemać. Wspaniały wynalazek :)
A na deser zdjęcia mojej kici.
Dzisiaj zrobiła mi małą "niespodziankę" i przyniosła do domu dwie zdobycze - dwa wróble, z czego jeden był jeszcze żywy. Jakimś cudem udało mi się odwrócić jej uwagę, ale podejrzewam, że to dopiero początek. Nadchodzą sądne dni dla wróbli na naszym ogrodzie, bo nie dość, że Kitka jest zwinna, to jeszcze biega po drzewach niczym wiewiórka. A na widok czegokolwiek ze skrzydłami (motyl, ćma czy żuk) dostaje jakiegoś kociego amoku i musi koniecznie to złapać.
Niezmiennie zapraszam do odwiedzania podstrony z moimi innymi tekstami, na której z każdym dniem przybywa kolejnych linków.
niedziela, 2 czerwca 2013
Kalendarz ścienny - czerwiec
Z małym poślizgiem, ale już jest kalendarz ścienny na czerwiec.
Tym razem motywem przewodnim jest magia. Wyszło to trochę przypadkowo, ponieważ przy dniu 19 czerwca rozmazał mi się tusz (czasami zdarzają mi się takie wpadki jeszcze) i musiałam przerobić plamę na coś - wyszedł kot. A skoro jest czarny kot, to musi być też magia, dlatego dodałam trochę magicznych akcesoriów: wagę i moździerz, suszące się zioła, różdżkę i obowiązkowo bryłki złota oraz kociołek z warzącym się eliksirem.
Tym razem motywem przewodnim jest magia. Wyszło to trochę przypadkowo, ponieważ przy dniu 19 czerwca rozmazał mi się tusz (czasami zdarzają mi się takie wpadki jeszcze) i musiałam przerobić plamę na coś - wyszedł kot. A skoro jest czarny kot, to musi być też magia, dlatego dodałam trochę magicznych akcesoriów: wagę i moździerz, suszące się zioła, różdżkę i obowiązkowo bryłki złota oraz kociołek z warzącym się eliksirem.
Cytat również jest magiczny. To jeden z moich ulubionych fragmentów z cyklu o Harrym Potterze.
A na deser zdjęcie stokrotkowego pola, które rośnie na moim ogrodzie. Wszystkie stokrotki to samosiejki. W najbliższym czasie planuję ich przesadzenie, ponieważ w tym miejscu będzie dalszy ciąg ogródka warzywnego.
Na dziś to tyle. Wkrótce nowe zdjęcia wyszywanek.
poniedziałek, 13 maja 2013
Kalendarz ścienny: maj
Już niemal połowa maja, a ja nie pokazałam Wam nowej karty kalendarza.
Majowy kalendarz jest dość... oszczędny, ponieważ ostatnio mam tyle rzeczy do zrobienia, że wciąż brak mi czasu (tak, wiem, wymówka). Tym razem motywem przewodnim są kwiaty - wiosna dopiero nadgania stracony czas, a na moim ogrodzie roi się od stokrotek i tulipanów.
Karta, jak wspomniałam, jest skromna, ale kalendarz już jest zapisany moimi bazgrołami. Ale żeby nie było tak do końca miło i wiosennie, dodałam jeden z moich ulubionych cytatów z "Hobbita".
Jak już napiszę, co mam do napisania i trochę się ogarnę, to obiecuję, że będę się pokazywać częściej. Mam zamiar w kilku notkach zapoznać Was z moimi ulubionymi serialami fantastycznymi, a także kolejnymi wyszywankami :) A teraz wracam do pracy.
piątek, 5 kwietnia 2013
Kalendarz ścienny: kwiecień
Zima, tfu, wiosna nas nie rozpieszcza. Dookoła pełno śniegu, zimno, szaro, buro i ponuro. W nadziei, że wiosna wreszcie się opamięta i do nas przyjdzie zrobiłam bardzo kolorową i wiosenną kartę kalendarza.
Przez brak wiosny tęsknię za pracami na ogrodzie. Karta zawiera elementy niezbędne do pracy na działce: grabie, szpadel, konewkę oraz kalosze. No i co to za ogród bez kreta? A cytat na ten miesiąc również jest wiosenny.
Miejmy nadzieję, że w końcu będzie ciepło :)
piątek, 1 marca 2013
Kalendarz ścienny - marzec
Nowy miesiąc - nowa karta kalendarza. Mamy już marzec, a więc porzucam lodowate zimowe klimaty i zaczynam wykorzystywać zdecydowanie cieplejsze motywy. Marcowa karta jest już bardziej wiosenna - tutaj dominuje zieleń. Ale żeby nie było jeszcze tak wesoło - wszak w marcu jak w garncu, jak mówi przysłowie - zieleń jest jeszcze przytłumiona, dopiero "pączkuje" (jak widać na narysowanych gałązkach).
Marzec to też miesiąc kotów (koty sąsiada coraz częściej harcują w moim ogrodzie), a więc mamy też koty - wszystkie czarne, bo takie najłatwiej jest narysować. To też miesiąc, w którym przyroda budzi się do życia, stąd cytat - przebudzenie Dzieci Ziemi z "Sillmarilionu" J.R.R. Tolkiena. Tak, wiem, wszystkie dotychczasowe cytaty pochodzą z dzieł Tolkiena i chyba cały kalendarz wyjdzie niechcący "tolkienowsko", ale co mogę zrobić? Twórczość Tolkiena idealnie pasuje do takich rzeczy, a poza tym... nie ukrywam, jest to mój ulubiony pisarz.
Podsumowując... Wiosna idzie!
wtorek, 5 lutego 2013
Kartka z kalendarza - luty
Wybaczcie, że troszkę spadło moje tempo wpisywania nowych postów, ale niestety jak człowiek pracuje, to ma mniej czasu na przyjemności (chociaż czasami udaje się połączyć jedno z drugim). Teraz może rzadziej będę miała chwilę by coś skrobnąć, ale nie oznacza to, że zaprzestanę mojej działalności "wytwórczej". Co to to nie! A nawet wręcz przeciwnie, mam teraz jeszcze więcej pomysłów. Tylko czasu mniej...
Ale zamiast wciskać klawisze po próżnicy, przejdźmy do rzeczy.
Idzie luty - szykuj... pędzelki, piórka i tusze. Tak, tak, wreszcie udało mi się znaleźć chwilkę czasu na narysowanie drugiej karty z kalendarza ściennego. Motywem przewodnim lutego zostały smoki, bo... lubię je, po prostu. Poza tym, od kilku dni chodził za mną tekst Bilba (cytowany zresztą na dole karty) no i tak wyszło.
Tym razem wykonanie karty zabrało mi mniej czasu. Wszak trening czyni mistrza. I nawet udało mi się uniknąć rozmazania tuszu. Znów mamy kolorystykę zimową, płatki śniegu i sople, ale w marcu trochę "odtajamy". Mały minus to jedno rozmazane jajo (zbyt duża kropla niebieskiego tuszu przelała się na żółte jajo), ale co tam - myślę, że i tak karta wygląda fajnie, a na pewno nietuzinkowo.
Karta już wisi na ścianie (jak może widać na zdjęciu) i cieszy moje oczy. A ja powoli obmyślam motywy na kartę marcową i... wiele innych rzeczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










